MEDALE

Nie znałem Alka dawniej. Pochodziliśmy z różnych ziem Rzeczypospolitej. Studiowaliśmy w innych uczelniach. Działaliśmy w odmiennych układach. Ale uroda Ziemi Suwalskiej skusiła nas obu. Mój dom w Maćkowej Rudzie stał się miejscem międzynarodowych plenerów rzeźbiarskich. Ich współorganizatorem i uczestnikiem był Alojz. Znalazł on też miejsc dla siebie – stary dom we wsi Buda Ruska. W stajni postawił piękną klacz wierzchową. Obok zbudował galerię. W galerii miał stare instrumenty klawiszowe. Kochał i rozumiał muzykę. W galerii zobaczyłem po raz pierwszy Jego obrazy, gęste, malowane swobodnie, bukiety w gamach rembrandtowskich brązów. Były one zadziwiająco inne od Jego ascetycznych i zdyscyplinowanych realizacji rzeźbiarskich. Alek kochał kamień i szanował jego naturalną urodę. Ograniczał działania twórcy do koniecznego minimum. Potrafił zamienić kamień w rzekę. Specjalizował się w portrecie. Zawdzięczam Alkowi wiele spotkań przy muzyce i lampce wina w Budzie Ruskiej, a także moją głowę wykutą w kamieniu.

Andrzej Strumiłło, sierpień 2018