POMNIKI

Przed kilkunastoma laty byłem gościem Letniej Filharmonii AUKSO w Wigrach. Koncerty odbywały się w Klasztorze Kamedułów i w pobliskich miejscowościach. Po jednym z nich podeszła do mnie para nie znanych mi wcześniej osób. Z rozmowy dowiedziałem się, że to Kasylda i Alojzy Nawratowie, którzy urodzili się w tym samym miasteczku na Śląsku co ja – w Kochłowicach. Zdziwienie moje było tym większe, gdy okazało się, że mieszkają tu, nieopodal, w Budzie Ruskiej, na stałe, a Alojzy jest malarzem, rzeźbiarzem, właścicielem własnej galerii, mieszczącej się w posiadłości Nawratów. To niezwykłe uczucie – spotkać krajana „na końcu świata”, który jest jednocześnie artystą. Rozmowy i wspomnienia potoczyły się wartkim strumieniem. Nie obyło się oczywiście bez naszej wizyty w posiadłości Kasyldy i Alojzego w Budzie Ruskiej. Do dziś w mej pamięci pozostała niezwykła atmosfera tego odrealnionego, dalekiego od cywilizacji miejsca. Łąki, lasy, stajnia z końmi, wiejska chata jak z historycznego filmu, z paleniskiem i wielkim stołem w izbie, a nade wszystko, gdzieś na uboczu, galeria. Drewniany budynek, w którym Alojzy eksponował swoje prace – obrazy, rzeźby, maski znanych postaci oraz instrument – już historyczny, na którym – podobno – grali znani muzycy, dopełniał czaru tej krainy. Wydawało się to wszystko nierzeczywiste, jak w marzeniach. Mimo upływu czasu, obraz ten i atmosfera spotkania pozostały w mej pamięci. Już więcej z Alojzym się nie spotkałem. Po jakimś czasie zadzwoniła do nas Kasylda z wiadomością o śmierci męża. Skrawek ziemi utracił Człowieka z wyobraźnią i pasją rzadko spotykaną.

                                                                                  Profesor Eugeniusz Knapik, listopad 2018